Opinie i doświadczenia uczestników warsztatów, sesji i medytacji:

Dobry wieczór Pani Aniu, na wstępie chciałabym bardzo podziękować za cudowne warsztaty dwupunktu, które odmieniły moje życie. Czuję ogromną zmianę, chce mi się żyć, chce mi się wychodzić z domu, moje lęki zniknęły. To jest coś cudownego, zmieniła Pani moje życie.

Aniu, bardzo dziękuję za te dwa intensywne w doznania duchowe dni. Twoje warsztaty sprawiły, że uwierzyłam, iż zmiana jest możliwa, tak „o” na wyciągnięcie ręki. Wspaniałe jest to, że nie ma tu żadnych obostrzeń, reguł, nakazów i zakazów. Prostota… Od tego czasu z całą pewnością jest inaczej. Cudownie było Cię poznać.

Jeszcze raz dziękuję za wspólny czas i ogrom wartościowej wiedzy, którą się z nami podzieliłaś. Tak, jak dwa lata temu zachwyciła mnie książka „Matryca energetyczna”, tak teraz zachwycił mnie kurs i praktyczna odsłona użycia dwupunktu.

Wiem, że minęło dopiero dwa dni, ale zmiana, jaką obserwuję to zdecydowanie szybsze przychodzenie odpowiedzi na pytania, które stawiam, ale też „otwarcie oczu” i zobaczenie tego, czego być może widzieć nie chciałam… mam narzędzia, będę z tym pracować.

Droga Aniu,

Wracam odmieniona po warsztatach dwupunktu, a nowe techniki okazały się bardzo pomocne już w nocy z niedzieli na poniedziałek, kiedy mój mały synek, obudził się z bólem zęba. Zrobiłam dwupunkt i zasnął. Od rana dwupunkt, żeby udało się szybko załatwić wizytę i żeby w ogóle się udało. Syn nie współpracował w takich miejscach zbyt dobrze. Nagle zwolniło się miejsce u fajnej dentystki, przyjęła nas na dwa razy. Pierwszy raz był dramatyczny, już traciłam nadzieję. Drugie podejście: tym razem mąż poszedł z synem, ja zostałam na zewnątrz w „polu serca”. I stał się cud, syn dał sobie zrobić zdjęcie, otworzył buzię na tyle, że dało się chwilę borować i założyć lekarstwo. Ja sama reagowałam na to wszystko inaczej niż zwykle, spokojniej, szybko transformowała się fala emocji.

Witaj Aniu, pragnę podziękować z całego serca i podzielić się z Tobą informacją, iż z moim okiem jest coraz lepiej, ja to widzę i czuję…zauważam JAK JEST INACZEJ.
Pole widzenia mam normalne, cień zniknął i czuję się lepiej.
Dziękuję, kocham Twoje warsztaty, jesteś niesamowita.
Dziękuję z całego serca

Niezwykła jest historia mojej mamy. Latem złamała rękę,miała mieć operację, natomiast ostatecznie lekarz zdecydował tylko nastawić i „leczyć” gipsem. Na pierwszej wizycie kontrolnej, po wykonaniu zdjęcia rentgenowskiego, okazało się, że kość przesunęła się i nie zrasta. Wyznaczył kolejną wizytę i oznajmił, że jeżeli nie będzie poprawy, to trzeba będzie wykonać operację. Po miesiącu na kolejnej kontroli okazało się, że kość jest prosta (na swoim miejscu) i zrośnięta. Sam lekarz był w szoku i przyznał, że jest zaskoczony rezultatem leczenia. Cudowne jest to , jak „czarowanie” pomaga przy chorobach. A… jeszcze przypomniało mi się , jak udało mi się uzdrowić mojego kota. Miał skaleczoną i bardzo spuchniętą łapkę. W przeciągu pół godziny przestał utykać i nie musiałam jechać do weterynarza. Aniu,oj dzieję się.. Chciałabym Ci bardzo podziękować za pokazanie innego wymiaru życia. Spotkania z Tobą są cudowne, dają dużo mocy i wiarę, że może być jeszcze pięknie,”inaczej”. Dziękuję za uśmiech,zabawę i magię.

Droga Aniu,

Bardzo dziękuję za warsztaty dwupunktu.

Moje „cuda”, ups… transformacje od poprzedniego weekendu:

– poparzyłam sobie rękę wrzątkiem i … cofnęłam się w czasie. Oczywiście brak śladów poparzenia

– od kilku lat nie mam miesiączki, próbowałam baaaardzo wielu metod aby się „uleczyć” i nic. Dzis pojawiła się miesiączka 🙂

– rok temu zaczęłam palić papierosy na skutek dużego stresu i kilkanaście razy bezskutecznie kończyłam z nałogiem także próbując wszystkich metod z hipnozą na czele. Od tygodnia nie palę – nie chce mi się. Raz spróbowałam ale papieros był po prostu wstrętny 🙂

Plus mnóstwo małych rzeczy jak miejsce do parkowania, odnalezienie zguby, itp.

Aniu dziękuję za ostatnie warsztaty, za Twoją ciepłą, wspierającą energię, za Twój entuzjazm, którym zarażasz, za Twoją szczerą jak kryształ ekspresję i emanujące od Ciebie dobro. Naprawdę głęboko poczułam Twój przekaz i dwupunkt pozostaje ze mną na co dzień. Staję się stopniowo coraz bardziej uważna w praktykowaniu. Udało się uwolnić koleżankę od uporczywego bólu głowy, a mamę od częstomoczu leczonego bezskutecznie przez prawie rok. Ten drugi przypadek zamanifestował się dopiero po paru miesiącach od momentu kiedy robiłam w tej intencji dwupunkt (o którym zapomniałam). Mamy nie informowałam, towarzyszyłam jej w kolejnych badaniach, a teraz dwa tygodnie temu powiedziała mi, że nagle się poprawiło chociaż lekarze nie mieli pomysłu i zaproponowali operację podniesienia pęcherza. Przestało ją boleć i ustąpiły chroniczne stany zapalne.

 

Cześć Aniu,

Chciałbym podzielić się 1 doświadczeniem z warsztatów.

Kiedy podczas warsztatów leżałem na środku i robiłaś mi dwupunkt, miałem 1 intencję – kręgosłup – miałem po treningu zrotowany kręg od 3 tygodni i ledwo dawałem radę z bólu, nie przespałem wówczas nocy przez te 3 tygodnie. Lekarz, rehabilitant, tabletki, ćwiczenia – nic nie pomagało. Nigdy tak źle nie miałem! I kiedy to „podróżowaliśmy w czasie” poczułem jak kręgosłup dosłownie wciąga ten kręg na miejsce. Dziwne i niesamowite uczucie. Niezapomniane. Taka galaretka co się wślizguje pomiędzy kręgi ruchem rotacyjnym jak na zawiasie. Mija tydzień od warsztatów a jest tylko lepiej. Bardzo się cieszę, że do pracy w intencji wybrałem właśnie tę dolegliwość.

Jak tylko sobie przypomnę – to się wydarzyło i pisząc to siedzę bez bólu i już wątpić się nie da. To miało miejsce.

Bardzo dziekuję, dwupunktuję i do zobaczenia!

Droga Aniu

Chcę się z Tobą podzielić dobrą nowiną i magią, która się zadziała – na warsztatach wybrałaś mnie na środek i miałam okazję doświadczyć dwupunktu „spod Twojej ręki” wówczas moją intencją było uwolnienie się od umowy wynajmu lokalu, która była dla mnie bardzo niekorzystna finansowo, nierozwiązywalna i obowiązywała by mnie jeszcze przez 4 kolejne lata. Jedyne co mogłam zrobić to cesja umowy, ale nie było chętnych, mimo, ze ogłoszenie było wystawione.

I już tydzień po warsztatach zdarzył się cud – znaleźli się chętni i od tej pory sprawy potoczyły się już bardzo szybko, ten ostatni miesiąc to były już tylko formalności cesji, pakowanie rzeczy i moja wyprowadzka.

Miesiąc po warsztatach dwupunktu oddałam klucze do lokalu i jestem wolna od tej umowy i zobowiązań. Czuję niesamowitą ulgę i jestem Ci bardzo wdzięczna za Twoją energię a sobie za to, ze przyszłam na warsztaty.

Aniu:)

Nie będę pisać elaboratów, bo one są zwyczajnie niepotrzebne, wszystko co u mnie inaczej mogę ująć jednym zdaniem: czuję łączność ze spełnieniem

Uściskuję Cię i do zobaczenia
pięknego dnia

 

Pani Aniu,

Chciałabym jeszcze raz z całego serca podziękować za pomoc jakiej udziela Pani wszystkim potrzebującym jej duszom oraz wnoszenie dobra i światła do tego świata.

Warsztat dwupunktu okazał się być dla mnie wydarzeniem przełomowym i wyzwalającym. Jednym z najważniejszych w moim życiu. Po raz pierwszy doświadczyłam tego czym jest wewnętrzny spokój, harmonia i lekkość. Ten stan lekkości towarzyszy mi cały czas.

Dotarło do mnie, że nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego w jak ogromnym poczuciu kontroli, nadmiernej analizie, takiego jakby… ściśnięcia i podświadomego strachu żyłam przez tak wiele lat.

Każdego dnia zmiana na lepsze jest coraz bardziej widoczna.

Możliwość uczestniczenia w warsztatach określam jako wielki prezent od Boga.

Dziękuję za to, że Pani jest.

Kochana Aniu,

potrzebowałam troszkę czasu, aby do Ciebie napisać. Spożytkowałam go na poukładaniu sobie tego, czego dowiedziałam się na Twoich warsztatach oraz informacji, które błędnie postrzegałam jako zrozumiałe. Spotkanie z Tobą dało mi bardzo szeroki kontekst, dzięki któremu potrafię teraz nie tylko zrozumieć, ale i poczuć to, co rozumiem 🙂

Właściwe zrozumienie, wsparte świadomym odczuwaniem z poziomu serca, to jest właśnie clue zmiany – dziękuję, że mi to uświadomiłaś. Teoria bez wysokowibracyjhych emocji, które generuje serce jest tylko skupiskiem regułek i definicji. Niesamowite, jak wiele zmieniło się w mojej percepcji.

Dzięki Twoim warsztatom wyrwałam się z przymusu analizowania wszystkiego i usilnej potrzeby rozkładania każdej sytuacji/zjawiska/informacji na czynniki pierwsze. Dopiero teraz wiem, że to wszystko jest nieistotne. Dopiero teraz potrafię odciąć ten komputer na górze, aby dać wreszcie głos esencji tego, kim jestem 🙂

Chciałabym podzielić się z Tobą również odczuciami, po uświadomieniu tego, o czym napisałam wyżej. Jest mi łatwiej, lżej przebywać samej ze sobą. To jest klucz do mojego szczęścia – radość z własnego towarzystwa. Aniu, jakie to jest szalenie ważne! Odkryłam to dzięki Tobie 🙂 A może po prostu tego właśnie potrzebowałam w tym momencie, aby móc dalej się rozwijać? Wchodząc do sali pierwszego dnia warsztatów nie miałam żadnych oczekiwań. Nie widziałam nawet, czego ja właściwie szukam. Potrzeba było troszkę czasu, abym poznała odpowiedź. Wszechświat (potencjały) dał mi to, o co nieświadomie prosiłam.

Aniu, dziękuję Ci nie tylko za Twoją niezwykłą empatię, ciepło, profesjonalizm i humor (a także możliwość dostrzeżenia pierwszy raz w życiu aury :)). Dziękuję przede wszystkim za to, że pokazałaś mi drogę do zmiany i dałaś narzędzia kreacji sercem. Dotychczas byłam przekonana, że to mózg jest głównym motorem rozwoju.

Tak jak wspomniałaś na warsztatach – ciężko jest wytłumaczyć, łatwiej zrobić 🙂 I tak też jest z tym moim listem, ciężko wyrazić jest wdzięczność słowami – ponieważ to ja jestem jej świadectwem. Moja zmiana niech będzie świadectwem mojej wdzięczności dla Ciebie.

Nie wiem czy można mówić o sukcesie po trzech dniach stosowania poznanych metod dwupunktu, lecz od poniedziałku mój wnuczek odnosi same sukcesy na polu nauki. Zacząłem „działanie” już w niedzielę późnym wieczorem. Codziennie w szkole ma przynajmniej dwa sprawdziany. Łącznie do tego momentu zdobył osiem ocen – każda powyżej +4. To najlepiej wydane 600zł w moim życiu.

Chciałem podziękować za to, co wydarzyło się podczas warsztatów. Dziękuję za odkrycie dla mnie tej drogi – podążam nią i czuję się cudownie. Piszę z pracy i towarzyszy mi spokój, stan głębokiego relaksu i odprężenia  – a w pracy nigdy jeszcze się tak nie czułem… i to jest TA MOC!

Aniu,

Od czasu zajęć z Tobą i zastosowania dwupunktu moje życie zaczęło się diametralnie zmieniać. Odbiłam się od dna i systematycznie pnę się w górę, ku światłu, ku spokojowi, ku rozwiązaniu trudnych, powtarzających się i bolesnych – do tej pory wyglądających na nierozwiązywalne – spraw.

Dwupunkt to jak magiczna różdżka z Harrego Pottera, wystarczy tylko machnąć by zaszła zmiana; to jak odkrycie, że po przekroczeniu progu małego namiotu ma się tyle miejsca, jak w przestronnym domu; to jak podróż przez kominek przy pomocy magicznego proszku do miejsca przeznaczenia przy jasno zdefiniowanym celu przeznaczenia (to też z Harrego Pottera). Bardzo dziękuję.

Cieszę się, że dane mi było Cię spotkać.

Z całego serca dziękuje za możliwość sesji, bo teraz wchodzę i schodzę po schodach nie myśląc wcale o tym, że jestem po obszernej  i skomplikowanej operacji kolana. Z najlepszymi życzeniami serdecznie Panią pozdrawiam.

W poniedziałek, zaraz po warsztatach, jadąc z pracy autobusem zauważyłem, że nagle coś się we mnie zmieniło – naprawdę! Właściwie natychmiast stałem się pewniejszy siebie, spokojniejszy, a co najważniejsze – zniknął lęk! Odkąd pamiętam miałem w sobie jakiś lęk, strach, niepokój – a to, że coś się stanie, że sobie z czymś nie poradzę, chodziłem bardziej zgarbiony. I nagle dosłownie zacząłem chodzić bardziej wyprostowany, lęk zniknął całkowicie – od tak, po prostu jest tylko wspomnieniem. Stałem się pewniejszy siebie, mało tego, zacząłem się wypowiadać WYRAŹNIEJ i bardziej elokwentnie.

Dziękuję bardzo za medytację, nie spodziewałam się takich wrażeń .

Chciałabym jeszcze raz serdecznie podziękować za ‘Medytację droga do serca’. Przychodząc na zajęcia miałam wrażenie, że stres i złe emocje ciążą mi na sercu i klatce piersiowej powodując ucisk i przypominając się w postaci złego samopoczucia. Medytacja pomogła mi w dużej części pozbyć się tego niechcianego nieprzyjaciela jeżdżącego na gapę każdego dnia. Po medytacji poczułam ulgę w sercu, powodującą lekkość bycia i wolność umysłu.

Bardzo dziękuję za spotkanie we Wrocławiu na grupowej sesji metodami kwantowymi. Ogromny spokój i wdzięczność utrzymuje się we mnie od sesji. Niesamowite doznanie.

Już w trakcie warsztatów kreacji z aniołami czułam anielską obecność. Miałam wcześniej swego opiekuna, którym był anioł, ale teraz mogłam się z nim poznać. Nie tylko słyszeć jego głos, ale zobaczyć, przytulić, poprosić o znak, że jest. Przeżyłam chwile wzruszeń i uniesień. Jestem spokojniejsza. Więcej przebaczania, odpuszczania i pokory mam po warsztatach. Dziękuję Ci za warsztaty. To było niesamowite uczucie, niesamowite doświadczenie. Dzięki temu jestem inną osobą. Teraz nie ma dla mnie niemożliwego.

Po warsztatach czułam się jakby mi ktoś wymazał całą przeszłość łącznie z emocjami. Na szczęście jest tak do dnia dzisiejszego. CZUJĘ, ŻE MAM  INNĄ ŚWIADOMOŚĆ. JEST INACZEJ…WSZYSTKO JEST INNE!!!! DZIĘKUJE BARDZO. A najważniejsze to chciałabym przekazać podziękowania za warsztaty i przekazać tak na gorąco kilka zmian, jakie zaobserwowałam u siebie: Czuję się, jakbym miała nowe oprogramowanie w sobie (inna świadomość). Pozbyłam się bólu kręgosłupa w lędźwiach, który dokuczał mi od około 20 lat – czułam, jak na warsztatach robiąc ćwiczenie w parach przeskoczyło mi coś w kręgosłupie.

Już miesiąc od naszych warsztatów. Trochę się zmieniło w moim życiu i nadal się zmienia. Robię warsztatowe ćwiczenia, „pracuję” z Aniołami. Z Aniołami po swojemu – tak jak mi intuicja mówi, np. codziennie rano proszę Anioły o wsparcie w formie wskazania kierunku drogi na dany dzień lub wyrażam swą intencję z prośbą o wskazówki. Są to bardzo przyjemne chwile. Korzystam z anielskich kart: wyciągnięta karta towarzyszy mi przez cały dzień – często myślami uciekam do jej treści ( mam ją na widocznym miejscu) Sprawia mi to ogromną radość i często przesłania z karty zastosowuję w innych ćwiczeniach. Widzę zmiany wokół siebie. Na nowo rozkochałam się w moim mężu i wzajemnie – nasz związek ponownie kwitnie – to jest wspaniałe. Cieszę się tym, co mam. Rozmawiamy, planujemy jakbyśmy dopiero co założyli rodzinę. To jest wspaniałe. Czuję przeogromną radość i wdzięczność. Korzystałam z poznanych technik dla dzieci o pracę – znalazły i ją mają.
Kolano męża – objawy chorobowe ustąpiły ( był obrzęk i ból )
Na poprawę stosunków i więzi w naszej rodzinie – dostrzegam zmiany dotyczące również innych członków rodziny.

Ważna sprawa z pracy z wczoraj – jedna z moich bardzo ważnych intencji z warsztatów rozwiązała się w najlepszy na ten moment sposób nie tylko dla mnie, ale również dla drugiej strony. Jest moc, odblokowała się stłumiona przez jakiś czas energia.

Dziękuję bardzo za warsztaty, za obecność, za przekaz, za wszystko. Jest zmiana lekkość bytu, nie ma uczucia „wewnętrznego ciężaru”. Nie położyłam się po budziku na tzw. „5 minut”; nie boli mnie paluch u stopy nie czuję lęku przed facetami i ogólnie przed ludźmi reszta przyjdzie

 

Chciałabym Ci bardzo podziękować za wszystko, czego się od Ciebie nauczyłam. Po warsztatach, bez problemu, natychmiast posługiwałam się technikami, jakie nam przekazałaś. Efekty ich stosowania na początku zapierały dech w piersiach – teraz są chlebem powszednim I wiesz co? Zawsze wszystko mi wychodzi
Po warsztatach z Aniołami (te warsztaty Aniu są GENIALNE!), pierwszy raz w życiu, i tak to trwa do dziś, nawiązałam bliski kontakt z moimi Opiekunami Duchowymi, Aniołami i Archaniołami. W moim otoczeniu zaroiło się od Świetlistych Istot, Aniołów, Archaniołów i często zadaję sobie pytanie, jak ja właściwie kiedyś żyłam bez Ich wsparcia? Cudowne jest to, że ja Ich wszystkich teraz widzę i naprawdę sporo Ich się wokół mnie kręci. Oni są niesamowicie pomocni w życiu, właściwie nie korzystanie z Ich pomocy, nie cieszenie się Ich obecnością, to jak świadome/nieświadome pozbawianie się bardzo istotnej sfery związanej z naszym ludzkim życiem na Ziemi. Taki rodzaj ograniczenia/ułomności, na którą sami się skazujemy z własnej niewiedzy. Ludzie nie zdają sobie nawet sprawy z tego ile tracą!

Chciałabym Ci bardzo, bardzo serdecznie podziękować jeszcze raz za te dwa dni spędzone z Tobą, a przede wszystkim za „sesję” (nie wiem, jak to inaczej nazwać), którą mi podarowałaś. Nie wiem, jak wyrazić moją wdzięczność, ale już wczoraj zaraz czułam, że jest inaczej; nie lżej, ale właśnie „inaczej”, tak jakbyś dosłownie ściągnęła ze mnie całą ciemną, ciężką, ciągnącą w dół, przygnębiającą energię, w której tkwiłam. Niby wiedziałam, że przeżycia ostatnich kilkunastu lat życia, lat rozbudzanych nadziei, gorzkich rozczarowań i traumatycznych przeżyć spowodowały, że zatraciłam gdzieś siebie i radość z życia, to tak naprawdę dopiero teraz otworzyłam oczy i dopiero teraz zrozumiałam, że nie zdawałam sobie z tego sprawy. Nie wiem naprawdę jak to opisać, ale czuję się szczęśliwa, lżejsza, czuję jak moja aura wokół mnie stała się jasna. Sama się zastanawiam czy nie zgłupiałam, ale jeżeli tak objawia się stan szaleństwa, to mogę w nim tkwić do końca życia. Chciałabym stać i krzyczeć. Jak mogłam zmarnować tyle lat życia na rozgrzebywanie przeszłości i zamartwianie się o przyszłość, przecież najważniejsze jest być tu i teraz, i cieszyć się każdą chwilą. Jeszcze raz dziękuję. Wiem, że muszę pracować nad sobą, żeby ten stan umysłu pielęgnować, ale zrobię wszystko, aby tak pozostało. Teraz naprawdę czuję, że żyję i że mogę wszystko

Przyjechałam na warsztaty z fizycznym bólem w sercu nie fizycznym. Wiem, że rozumiesz. A Twoje prowadzenie pozwoliło mi się zanurzyć w czymś, czego najbardziej potrzebowałam – w świecie Istot przepełnionych miłością, czułością i dobrem. DZIĘKUJĘ! Codziennie rano proszę Anioły, żeby pomogły mi być dla innych Aniołem. Wiem, że droga do tego wiedzie przez rozpoznanie i transformację wielu rzeczy w sobie. Na warsztach dostałam ogromną dawkę łagodności, cierpliwości, czułości, które ten ból łagodzą do tej pory. To była dla mnie bardzo konkretna pomoc uzdrowienia.

Przedstawiam fragmenty opisów
– z karty wypisowej: Nerka lewa z cechami opóźnionego wydzielania i wydalania z cechami poszerzenia kolbowato kielichów.
– i z renoscyntygrafii, która była robiona po sesji: Udział nerki lewej z oczyszczaniu krwi z radioznacznika wynosi 54% a nerki prawej 46%.
Wynik badania wskazuje na poszerzenie kielichowo-miedniczkowego obu nerek bez utrudnienia odpływu moczu. Przy okazji bardzo dziękuje za tę sesję.

Kochana Aniu, coś mnie tknęło i postanowiłam napisać list dziękczynny. Chcę podziękować za pokazanie drogi pełnej zmian. Uczestniczyłam w warsztatach w chwili, kiedy byłam zagubiona w moim życiu. Rozdarta między miastem, w którym mieszkałam, a ukochanym miastem rodzinnym. Ciągle nie miałam swojego miejsca, a w pracy nie czułam się komfortowo. Dodatkowo miałam problem z mamą, która popadła w depresję. Mój długoletni związek był ostoją, czymś bez zmian. W pracy dyrektor zaczął zwalniać ludzi i pomimo, że zostałam spadły na mnie obowiązki kilku etatów, a pensja ta sama. Wiele jeszcze czynników zdrowotnych, nerwów, płaczu. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że to droga, która rozpoczyna zmiany. Zaczęłam działać dwupunktem: w pracy, w domu, w aucie. W pracy wszystko się zmieniło, atmosfera grozy odeszła. Urodziłam dziecko. Nasz skarb. Szczerze to już dawno przestaliśmy liczyć na to, że się uda. To była największa niespodzianka. A przecież nie minął rok od warsztatów! Zamieszkaliśmy w moim ukochanym mieście. Mąż dostał tu pracę, a mój dyrektor zgodził się na pracę z domu zdalnie! Czego chcieć więcej?

Witaj Aniu,
Chciałabym Tobie z głębi serca podziękować za przekazywanie i podzielenie się Twoją wiedzą. Za to, że jesteś, że dane mi było Ciebie poznać.
Dzięki Tobie przetransformowałam swoje życie (wiem, wiem to też moja zasługa pozwoliłam sobie na tę transformację). Mogłabym tutaj wypisać ze szczegółami, co się zmieniło, jakie to moje życie było, jaka byłam, ale już nie chce się z tym łączyć i już to dla mnie nie istnieje – po prostu TEGO JUŻ NIE MA. Wszystkie Twoje warsztaty były dla mnie nauką jak żyć, jak działa ten świat. Dałaś mi narzędzia, dzięki którym mogę pracować z emocjami i wiarę, że tak łatwo możemy przetransformować to nasze życie. Weszło to we mnie tak głęboko – ja to po prostu czuję sercem, od środka wiem, że to jest moje, że to prawda.
Postanowiłam wziąć odpowiedzialność za swoje życie: dość! ja tak chcę żyć, tę całą wiedzę chcę wreszcie zastosować w życiu i tak pracuję każdego dnia (ale to nie praca, to przyjemność). Widzę jak to życie się zmienia, jak wszystko płynie, jak nigdzie nie muszę pędzić, bo wszystko samo do mnie przychodzi. Jak odpuszczenie, brak kontroli daje mi lekkość życia i poczucie, że wszystko samo się układa w najlepszy dla mnie sposób.
Zauważyłam również, że mój umysł wreszcie uwierzył w to, że zmiana może zaistnieć natychmiast, że nie musi mi wymyślać „jak rozwiązać problem.

Nie zostałam milionerką, nie wygrałam w totolotka, nie wiem nadal, co chciałabym robić zawodowo w swoim życiu, ale jestem szczęśliwa tak od środka bez strachów, lęków, które towarzyszyły mi na każdym kroku. Przewartościowało się wszystko: to, co kiedyś wydawało mi się, że mnie uszczęśliwi teraz nie ma dla mnie znaczenia; dostałam coś, czego nawet w intencji nie wymyśliłabym.

Pragnę podziękować Ci za weekend wspaniałych przemian. Mnóstwo się działo we mnie i poza mną. Do tej pory mój świat wiruje.

Po warsztatach Kwantowej Transformacji:

„Już od kilku lat nie czułam takiego spokoju, jak wczoraj po warsztatach. Wróciłam do siebie i wiem, że wszystko jest dobrze. Jestem bardzo mile zaskoczona tym, że takie proste medytacje z przestrzeni serca potrafią tak wszystko poukładać w głowie i życiu. Już widzę wiele zmian. Także w tych obszarach, w których czułam się jak w pułapce skazana na to, co jest i bez wyjścia. Zaczynam dostrzegać więcej możliwości i jest radośniej. Dziękuję i za medytacje i za prowadzenie przez nie, i za Twoje pozytywne wsparcie, wiarę i optymizm, także za dzielenie się Twoimi własnymi doświadczeniami. Będę sobie cały czas wracać do mojej bańki miłości”

 

Po warsztatach Kwantowej Transformacji:

„Z głębi serca dziękuję za możliwość uczestniczenia w tych warsztatach. Czuję lekkość, spontaniczność i mam poczucie, że życie jest piękne, że mogę z niego czerpać garściami.

Pozwoliły mi one zobaczyć sprawy z innej perspektywy. W końcu zobaczyłam moje ciało – jak bardzo było obciążone, a ja tego nie byłam świadoma. Czuję, że warto jest tutaj być i że jestem wypełniona, cała po brzegi obfitością – to poczucie i doświadczenie pozwala mi inaczej odczuwać. W krótkim momencie poczułam, że mam wszystko, aby być absolutnie szczęśliwą osobą. Dziękuję

„Ruszyły znowu moje sprawy urzędowe. Kolejny raz przekonuję się, że działanie pola kwantowego jest bardzo mocne. Zawsze po warsztatach lub sesjach z Tobą u mnie wszystko idzie jak burza, nawet z zaskakująco pozytywnym dla mnie wynikiem. I za to bardzo chciałabym podziękować. Widocznie jest to metoda, która działa na mnie najbardziej. Czuję, że to już koniec mojego szarpania się i kłopotów finansowych. Jestem już duuużo spokojniejsza. Zaraz po pierwszej serii warsztatów wygrałam sprawę z towarzystwem ubezpieczeniowym, które wypłaciło mi odszkodowanie. To takie dodatkowe pieniądze, mogłabym nigdy ich nie dostać. Taki mały cud i ogromne zaskoczenie dla mnie.”

Chciałabym się podzielić z tobą tym, co dzieje się po kursie na którym poznałam co to … czysta świadomość. Zmianę zauważyłam już następnego dnia po kursie. Wcześniej bardzo czegoś pragnęłam, uporczywie o tym dzień w dzień myślałam, to moje ,, chcenie” już potem zamieniło się w takie muszę to mieć i koniec. Zaczynałam się z tym bardzo źle czuć, ale jakoś nie potrafiłam się z tego wyplątać, bo to chcenie zamieniło się w natręctwo. I następnego dnia właśnie, zaczęłam analizować siebie, ponieważ czegoś mi brakowało. Było mi z tym brakiem dobrze, lekko, ale zaczęłam dochodzić co to jest!!! Niedługo minie dwa miesiące od ukończenia kursu, a ja nie pomyślałam o tym, czego tak pragnęłam w taki sposób jak kiedyś, ani jednego razu, pamiętam o tym oczywiście, ale ilekroć o tym sobie przypomnę wręcz widzę jak ta myśl w mojej głowie się rozpływa, rozmywa, jakby ktoś w nią dmuchnął i nie ma jej, po prostu zapominam o tym. Mam teraz w głowie taki porządek, bo inaczej tego nazwać nie potrafię, i też zaczyna się porządkować moje życie. Czysta świadomość drąży te zakamarki mojego życia, które były dotąd nie do ruszenia, a ja poddaję się temu wszystkiemu i z radością przyjmuję te zmiany, czuję się tak trochę jak w jakiejś bajce, gdzie czasami do kogoś przylatuje dobra wróżka i pyk magiczną pałeczką i wszystko się odkręca. Wiem jedno: ten stan to pozytywny wirus którego już sobie nie dałabym usunąć, bardzo się cieszę, że w końcu znalazłam ten ,, mój sposób na życie”. Serdecznie dziękuję za pokazanie, jak się do tych zmian na lepsze życie zabrać.

Zapoznaj się z ofertą